Pierwszy zjazd na snowboardzie.

Gdy pierwszy raz zabierałem się do zjazdu na snowboardzie czułem się bardzo podniecony i podekscytowany. Widziałem, że są do wyboru trzy trasy. Każda miała inny stopień trudności. Ja wybrałem ten średni, bo myślałem, że co ja się będę babrał ze słabym stopniem trudności, a poziom najtrudniejszy jednak mnie przytłaczał i przerastał. Przygotowania do pierwszego zjazdu trwały może z 10 min. Ciągło mi się to strasznie, bałem się, ale i zarazem cieszyłem. Mówię sobie, że narty są dla mnie nudne i opanowałem je bardzo szybko to i ze snowboardem sobie poradzę. Ruszyłem w dół po 2 metrach oczywiście pierwsza gleba. I tak za każdym razem, bardzo ciężko było utrzymać mi równowagę. Kiedy w końcu już stałem, ruszyłem, strasznie byłem z siebie dumny, ktoś we mnie wjechał na innej desce. I znowu gleba. Miałem dość, wszystko mnie bolało, ale mówię sobie, że dam radę, że nie mogę się poddać, przecież to takie fajne jest. Poszedłem już do ośrodka, w którym mieszkaliśmy, żeby odpocząć i spróbować od nowa jutrzejszego dnia z samego rana.

Wspinaczka na ścianie, a wspinaczka górska.

Do sportów ekstremalnych należy także wspinaczka. Wiadomo, że zaczyna się ją na ścianach wspinaczkowych, których teraz jest wszędzie pełno. Na początku nie ma źle, jesteśmy asekurowani, nie czujemy, aż tak dużego skoku adrenaliny. Jeśli już wybieramy się w góry nasza wspinaczka staje się coraz bardziej nie bezpieczna. Już nie zawsze jest asekuracja, a nasze życie często jest zagrożone. Jeśli spadniemy z wysokości 10 metrów nie mamy nawet szans. Jeden fałszywy ruch i już po nas. A są osoby, które wspinają się na takich wysokościach, że powietrze staje się już rzadsze, jest coraz zimniej. Jeśli jesteś na wysokości kilkuset metrów, i wisisz na jednej ręce, bez zabezpieczeń, nie możesz być osobą normalną. Nie obrażając tu nikogo oczywiście. Wiadomo, że osoba która dwa razy była na ścianie wspinaczkowej nie wybierze się wspinać w Alpy, ale choćby nie wiem jak byliśmy przygotowani i tak zawsze jest ryzyko. Wiadomo, że w sporcie tego typu o to chodzi, ale czy tak do końca warto? Nie mnie to oceniać.

Rafting czyli spływ pontonowy.

Rafting należy do sportów ekstremalnych wodnych. Jest to sport polegający na spływie, na pontonie wraz z nurtem rwącej rzeki. Najlepiej gdyby to wszystko odbywało się wśród skalistych gór. Ludzie uprawiający tego typu sport mówią, że im więcej piany powstałej z zburzonej rzeki tym lepiej. Gdzie można spróbować raftingu? Oczywiście w miasteczkach turystycznych, ale górskich. Gdzie znajduje się odpowiednio duża rzeka, i góry. Pontony są wieloosobowe więc zabawa jest naprawdę świetna. Można ponton zamienić na kajak, co wydaje mi się zbyteczne. Trasy dla nowych „pontoniarzy” są oczywiście urozmaicone. Są trasy krótkie, długie. Łatwe i te trudne. Sport ten nie należy do sportów drogich. Nie potrzeba nam kupować własnego sprzętu. Wszystko można wypożyczyć za nie wielkie pieniądze. Dochodzi do tego oczywiście instruktor, które nam doradzi jak się poruszać na trasie. Wszystkim osoba chętnym spróbowania Raftingu polecam Turcje. Można się tam targować z ceną i są tam świetne trasy.

Ekstremalne wspinanie.

Jednym z bardzo ciekawy sportów ekstremalnych jest wspinaczka. Dyscyplinę tą można uprawiać na wiele sposób. Niewątpliwie najciekawszą metodą jest zdobywanie trudnodostępnych ścian w wysokich górach, Tatrach, Alpach lub Himalajach. Jednakże taka wspinaczka wymaga dużego doświadczenia, tężyzny fizycznej i sporej ilości nietaniego sprzętu. Inną formą, dobrą dla początkujących i uczących się amatorów tego sportu jest wspinaczka skałkowa. W Polsce idealnym miejscem jest Jura Krakowsko-Częstochowska. Duża ilość skał to dużo możliwych do zdobycia ścian o różnych stopniach trudności. Jest też forma uprawiania tego ekstremalnego sportu dla zapracowanych, bądź niechcących nigdzie wyjeżdżać. Wspinać można się na sztucznych ściankach wspinaczkowych, jakich ostatnio namnożyło się w dużych miastach. Koszta wstępu i wynajęcia sprzętu nie są duże, a rozrywka i adrenalina, jakiej dostarcza ten sport jest na naprawdę wysokim poziomie. Formą dla specjalistów jest wspinanie się na niskich, ok. dwumetrowych ścianach bez asekuracji – tzw. Buldering.

Pierwszy wypadek podczas jazdy na snowboardzie.

Nie potrafiłem w nocy spać, wierciłem się. Byłem tak strasznie podekscytowany pierwszym dniem ze snowboardem, że nawet nie zauważyłem tego iż mam wszystko sine. Całe łokcie, kolana, brzuch a nawet plecy. A wszystko przez moją upartość i zawziętość, ale nadal czułem, że coś jest w tym snowboardzie. Coś co mnie do niego przyciąga. Jak na 8-letniego chłopaka miałem duży zapał i myślałem dosyć składnie. W końcu zasnąłem. Wstałem z samego rana by być pierwszym na stoku. Ubrałem się ciepło, obudziłem rodziców i znowu wybraliśmy się by pozjeżdżać na nartach, a ja oczywiście na snowboardzie. Tego dnia wybrałem stok o mniejszym stopni trudności. Był bardziej równy, szeroki, bez drzew. Tego dnia pobiłem swój pierwszy rekord, udało mi się przejechać jedną ósmą stoku czyli jakieś 100m! Byłem tak z siebie dumny, że nie zauważyłem, że zbaczam z drogi i bum. Prosto w drzewo. Obudziłem się w szpitalu. Dowiedziałem się co się stało, że straciłem przytomność i, że mam złamaną nogę i musimy wracać do miasta, że ze snowboardu w tym roku nici.

 Page 3 of 12 « 1  2  3  4  5 » ...  Last » 
RSS