Hydrospeed czyli najnowsze odkrycie minionego wieku.

Hydrospeed jest sportem nowy, tylko szkoda, iż nikt go nie wymyślał prędzej. Cała zabawa polega na tym, że kładziemy się na małej plastikowej desce, i płyniemy wraz z nurtem rzeki. Trzeba podkreślić, iż duża część naszego ciała znajduje się poza nią, co wiąże się ze spora ilością siniaków, ale i tak naprawdę warto! Płynąc rzeka nadaje nam coraz szybszą prędkość co wiąże się ze wzrostem adrenaliny. Mamy na sobie grubą pianką, która powinna nas chronić przed uszkodzeniem ciała, ale przy tak ogromnej prędkości i sile, obijamy się o kamienie, głazy i zawsze jakiś siniak się znajdzie. Jak już wspominałem, duża ilość naszego ciała znajduje się poza deską, co jest  tym wszystkim najlepsze, uczucie jest niesamowite. Każdy kto wybiera się na Canyoning niech spróbuje też Hydrospeed, a na pewno nie pożałuje, że dał się na to namówić. Wiadomo też, że trasy maja różne stopnie trudności. Nikt nikogo nie puści przecież na rzekę, która płynie po bardzo dużym zboczu i ma dość mocny nurt.

Sporty ekstremalne dla najtwardszych.

Trwa nieustająca dyskusja, który ze sportów ekstremalnych jest najbardziej ekstremalnych, najbardziej wymagający. Jedni twierdzą że to samotne żeglowanie, inni że wysokogórska wspinaczka. Często w takich dyskusjach zapomina się do dosyć młodej ekstremalnej dyscyplinie – Adventure Racing, skrótowo zwanym AR a po Polsku rajdami przygodowymi. Dyscyplina ta właściwie jest zbiorem kilku różnych sportów ekstremalnych. Niewątpliwie dominuje w nim jazda na rowerze i bieganie, gdyż typowe odległości do przebycia podczas zawodów wynoszą ok. 200- 300 km! Zawodnicy muszą przemieszczać się od jednego punktu do drugiego, punkty kontrolne rozmieszczone są w trudno dostępnych miejscach, by podbić kartę, nieraz trzeba wejść po pas do wody, wspiąć się na wysoką skałę lub stary budynek, czy też wejść do jaskini. Między punktami rozmieszczone są zadania specjalne, np. przejście przez most linowy, opuszczenie się z rowerem po linie w dół wąwozu. Zawodnicy cały czas się ścigają z przeciwnikami i czasem. Wygrywa najszybszy!

Sporty ekstremalne.

Sporty ekstremalne są zbiorem dyscyplin dla naprawdę wymagających i pragnących ponadprzeciętnej dawki adrenaliny. To już nie jest bieganie dla zdrowia, czy poprawienia kondycji – to nierzadko ryzykowanie życiem! Uprawianie sportów ekstremalnych często wymaga długotrwałego treningu, specjalnych uwarunkowań fizycznych, specjalnego, czasem drogiego sprzętu. Sporty te wiążą się z większym zagrożeniem zdrowia czy życia, niż sporty konwencjonalne. Z drugiej jednak strony zapewniają uprawiającym je niesamowite wrażenia, szybsze bicie serca, czasem także sporą dozę strachu i przerażenia, dlatego też te osoby, które twierdzą, że są naprawdę twarde, uprawiają któryś z takich sportów, choćby tylko po to, by utwierdzić siebie samego w tej opinii. Niektórzy często zmieniają dyscypliny, by znaleźć tą najbardziej wymagającą, by móc pokonywać kolejne granice i bariery. Uprawiających sporty ekstremalne cechuje także duża odporność psychiczna, muszą zmierzyć się z samym sobą, by przemóc strach przed kolejnym wyzwaniem

Baloniarstwo „przyleciało” do nas z USA

Baloniarstwo należy do sportów ekstremalnych, w których nie trzeba posiadać zbytnio umiejętności a wystarczy opanować kilka tajników. Jest to sport, miły przyjemny, ale też niebezpieczny. Sam balon jest wykonane z materiału nieprzepuszczalnego, który jest lekki i elastyczne. Do balonu przyczepiany jest lekki kosz. Balon jest napełniany ciepłym powietrzem, dzięki czemu się unosi. Można go napełniać gazem , który jest lżejszy od powietrz np. helem. Balon może też łączy obydwa te sposoby unoszenia się nad ziemią.  Balon nie posiada żadnego silniku! Często zdarza się, iż balonem chcą latać osoby nie przeszkolone co często kończy się totalną katastrofą. Ten piękny sport doczekał się nawet sowich zawodów oraz muzeum. Jest to fajny lekki sport, ale też trzeba uważać. Są oczywiście kursy, które przygotowują nas do podróży balonami. Niestety baloniarstwo jest straszne ciężkim sportem. Na pewno przeciętnego Kowalskiego nie będzie stać na zakup balonu a następnie na utrzymanie go.

Tęsknota za snowboardem.

Na stoki mogłem wrócić dopiero za rok. W następną zimę. Lecz złamanie mnie nie zniechęciło i znowu chciałem jeździć na snowboardzie. Rodzice tego roku byli jeszcze bardziej przeciw. Ale ja dalej stawiałem na swoje i nie mieli wyjścia. Znowu mi pozwolili. Dostałem znowu deskę i zacząłem treningi od nowa. Szło mi z godziny na godzinę coraz lepiej, pojeździłem może z cztery maksymalnie pięć godzin a nauczyłem się naprawdę dużo! Potrafiłem już ustać spokojnie na desce, nie rzucało mnie na boki. Nabierałem przy jeździe coraz większej prędkości, potrafiłem w miarę dobrze skręcać, lecz i tak było mi mało. Chciałem czegoś więcej od tego sportu. Czegoś w czym będę potrafił się spełnić, co da mi ogrom satysfakcji. Coś czym za kilka lat będę mógł się chwalić i będę z tego dumny. Po kilku godzinach treningu poszedłem do domu by się wyspać. Znowu nie potrafiłem zasnąć, czułem, że to naprawdę jest czymś więcej niż pasja, to stało się cząstką mnie. Już tylko czekałem na drugi dzień, aż znów stanę na desce i zjadę na dół.

 Page 4 of 12  « First  ... « 2  3  4  5  6 » ...  Last » 
RSS