Tęsknota za snowboardem.

Na stoki mogłem wrócić dopiero za rok. W następną zimę. Lecz złamanie mnie nie zniechęciło i znowu chciałem jeździć na snowboardzie. Rodzice tego roku byli jeszcze bardziej przeciw. Ale ja dalej stawiałem na swoje i nie mieli wyjścia. Znowu mi pozwolili. Dostałem znowu deskę i zacząłem treningi od nowa. Szło mi z godziny na godzinę coraz lepiej, pojeździłem może z cztery maksymalnie pięć godzin a nauczyłem się naprawdę dużo! Potrafiłem już ustać spokojnie na desce, nie rzucało mnie na boki. Nabierałem przy jeździe coraz większej prędkości, potrafiłem w miarę dobrze skręcać, lecz i tak było mi mało. Chciałem czegoś więcej od tego sportu. Czegoś w czym będę potrafił się spełnić, co da mi ogrom satysfakcji. Coś czym za kilka lat będę mógł się chwalić i będę z tego dumny. Po kilku godzinach treningu poszedłem do domu by się wyspać. Znowu nie potrafiłem zasnąć, czułem, że to naprawdę jest czymś więcej niż pasja, to stało się cząstką mnie. Już tylko czekałem na drugi dzień, aż znów stanę na desce i zjadę na dół.

Comments are closed.

AD
RSS